© Wiedźma 2002 - 2007



Napisz do mnie
listopad 2007
<< Powrót

01.11.2007 [czwartek]

NOCNOAUTOBUSOWA

Kochana, kochana już kończy się wódka,
nie tyle w butelce, co chory na serce ten świat;
nie tyle w butelce, co chory na serce,
złakniony powietrza i naszego serca, serca.

Ty wiesz jak,
ty wiesz jak, więc i ja:

chcę wierzyć dozgonnie,
że śmierć to nie koniec,
lecz to, co po niej, to pożywka
dla nieumyślnych kłamstw;

tak wielu mesjaszy
wie wszystko o wszystkim,
no to czemu ich wizje
skłócają wyznawców tak?

A ja chcę wierzyć dozgonnie,
że śmierć to nie koniec,
lecz to, co po niej, to pożywka
dla nieumyślnych kłamstw;

tak, tak...
tak, tak...
...im wyżej nieznana -
- tym głębszy sens dla mnie śmierć ma.

Chcę żyć w świecie jednym,
poza snem przyjemnym,
że jest ziemski pasterz,
co ze mnie rozliczy go Pan,

bo tu każdy, a jakże -
i ci inni także:
Konstantin Czernienko,
Bob Marley, Basieńka i ja.

Ja chcę żyć w świecie jednym,
poza snem przyjemnym,
że jest ziemski pasterz,

co ze mnie rozliczy go Pan,

bo tu każdy(a) ma Swego
najbardziej Swojego,
odchodząc najwyżej -
- pojmuje, że to Ten Sam;

że Pan, to Jezus,
że Pan to też i Jego śmierć,
że Pan, to dziecko,
że Pan, to Mojżesz;

i Mahomet też,
i że Pan to też to, co rani;
że Pan, to właściwie dlaczego nie Pani?
Dlaczego nie Pani?

I że Pan, to ta struna,
i myśl, że to komunał,
i poczucie szczęścia nawet, gdy wichura,
nawet, gdy wichura;

i przyczyna, że jest wdech,
i skutek, bo rodzi się na przykład pies
i każdy Buddha...

...bo tu każdy(a) ma Swego,
najbardziej Swojego,
odchodząc najwyżej -
- pojmuje, że to Ten Sam;

tak, tak...
tak, tak...
...im wyżej nieznana -
- tym głębszy sens dla mnie śmierć ma.

Maleńka, malutka,
kolejna pobudka
ze świata, na przykład,
tu do nas dociera już tuż...

...poranna piosenka,
choć w nocy ciśnięta,
spod powiek umysłu
w przesiadce wytryska i już...

[J. Kleyff i O.N.Z.]


Oj no tak, tak... powinnam coś napisać, a nie zapychać blogosferę tekstem piosenki... Ale to ładna piosenka, heh... I taka na czasie jakby, wiecie... rozważania o życiu i śmierci, o Bogu, bogach i o tym co jest potem. Dla czego warto żyć... Chociaż... KOTY. KOTY SĄ MIŁE. ;)

13.11.2007 [wtorek]

Heh... miałam się rozpisywać, no miałam... Ale jakoś tak nie wychodzi.
Tak w ogóle, to spadł śnieg, bleh... Ciapie i ciapie...

A my robimy kuchnię. Generalnie jesteśmy na finiszu, ale tu muszę stanowczo odpukać w niemalowane, bo ten finisz zbliżał się już kilka razy i zawsze coś. W ogóle... kilka takich wesołych zdarzeń, żeby nie było zbyt łatwo.
Po pierwsze primo, meble chwilowo są z dziurą, ponieważ pani w sklepie coś się pomerdało i zamówiła za krótki blat. Do tego wkręty do mocowania uchwytów do szafek okazały sie za krótkie, więc mamy ponadto szafki bez trzymadełek jak na razie.
Po drugie primo (tak, tak... wiem, nie jest to poprawne użycie zwrotu), malowanie jednej ze ścian okazało się istnym horrorem - remont jesienią nie jest najlepszym pomysłem, wynika z tego.
Po trzecie primo, nieco zdemolował nam się okap nadkuchenny, jako że kołki rozporowe okazały sie za krótkie i całość spektakularnie rymnęła o podłogę krótko po zawieszeniu. Na szczęście mój genialny tata wszystkopotrafiący doprowadził urządzenie do stanu niemal pierwotnego, a na pewno solidniejszego ;)
Co tam jeszcze?... hm hm... może to, że montaż kuchenki oraz zlewu w zabudowie okazał się sprawą nie taką prostą, jak mi się zdawało. No i ten... mam pewne wyrzuty sumienia, że mój bidny tata dogina spełniając moje fantazje meblowe...

20.11.2007 [wtorek]

I znowu przerwa, heh... Wszystko przez kuchnię i resztę spraw... hem hem... domowych. Dalej nie mam blatu, przez co robota stanęła w miejscu a kuchnia pozbawiona jest urządzeń, jak by nie patrzeć, podstawowych. Znaczy się kuchenki i zlewu... Moja "wina", moje fantazje - gdyby nie to, że wszystko jest w zabudowie, to inwestycja już by była ukończona. Na szczęście nikt mnie nie tyrpa z wyrzutami a tata cierpliwie dzierga i kombinuje, co można zrobić w międzyczasie.
Poza tym szukam stołu. Tzn znalazłam, ale chłop marudzi, heh... Chyba jednak się uprę, bo kurde i tak koniec końców to ja będę tam głównie urzędować.
I łóżka szukam. Tzn też w zasadzie znalazłam, ale... chłop... no tak, tak... to samo ;)
Wzdech...
;)

<< Powrót